Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Bolesławiec
Duchy puszczy

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Przepastna puszcza, królująca przed wiekami na obszarze dzisiejszego Dolnego Śląska, była ojczyzną wielu jeleni, saren i danieli, w bagnistych matecznikach swoje ostoje miały watahy dzików, obok nich żyły kuny leśne, tchórze, łasice, lisy, borsuki, rysie, bobry tudzież wilki. Te zresztą na szczęście powoli wracają, siejąc – przynajmniej póki co – irracjonalny strach i czasami czyniąc tu i ówdzie hodowlane szkody.
Duchy  puszczy

Duchy  puszczy
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Duchy  puszczy
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Duchy  puszczy
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Bór rozbrzmiewał głosami licznych gatunków ptactwa leśnego, a na puszczańskich polanach w okresie toków zajadle walczyły cietrzewie i głuszce. Z czasem knieja karczowana przez człowieka zaczęła się kurczyć, oddawała ludziom coraz to nowe obszary, wykorzystywane przez nich rolniczo, ale jeszcze na początku ubiegłego wieku zachowała wiele dzikich, trudno dostępnych mateczników i rozległych enklaw wspaniałego starodrzewu.

Polowania, organizowane na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego stulecia dla arystokratycznych gości włodarzy kliczkowskich dóbr w ciągle jeszcze rozległych borach, nie służyły już samemu pozyskaniu mięsa ubitej zwierzyny, lecz stanowiły rodzaj ekskluzywnej rozrywki – chociaż oczywiście tusze strzelonych sztuk wykorzystywano w zamkowej kuchni. Solms-Baruth podejmował na łowach między innymi niemieckiego cesarza Wilhelma II z którym łączyło go dalekie pokrewieństwo - i oczywiście zamiłowanie do wyrafinowanego myślistwa. Cesarz bywał w kliczkowskich dobrach w latach 1890, 1897, 1906 i 1911. Pragnąc uhonorować te wizyty ustawiono w puszczy kamienny pomnik, upamiętniający przede wszystkim polowanie z udziałem monarchy, odbyte dnia 5 grudnia 1906 roku.

Wizyty w Kliczkowie tak wybitnych osobistości szeroko opisywała ówczesna krajowa prasa. Tutejszy zamek stanowił bowiem swoiste centrum arystokratycznego łowiectwa w puszczy Bolesławiecko-Zgorzeleckiej. Możnym tego świata służyły rozsiane w puszczy domki myśliwskie, różne gajówki i czatownie.

Zwyczaj stawiania pomników w miejscu padnięcia zwierzyny z ręki ważnych osobistości lub innych, szczególnych okoliczności, towarzyszących takim łowom, był już wspomniany wcześniej przy okazji prezentowania bodaj najlepiej zachowanego monumentu, którym książę Fridrich Hermann Christian Hans zu Solms-Baruth upamiętnił strzelenie 10 grudnia 1920 roku ostatniego jelenia swojego ojca, księcia Friedricha Hermanna Johana Georga. Na wyprofilowanej ścianie tego głazu zamieszczono też informację, że był to tysiąc trzysta czterdziesty ósmy byk tego arystokraty. Cóż, on sam wkrótce po zdobyciu cennego wieńca dokonał żywota…

O szczególnym miejscu jeleni w „hierarchii” zwierząt łownych w kliczkowskich lasach świadczył pomniczek, stojący jeszcze w roku 1947 na podwórku zniszczonej leśniczówki oraz sąsiadującego z nią zameczku myśliwskiego, wybudowanego na wzniesieniu zwanym Hermanówką - dawniej Hermannsberg. Stanowiła go metalowa rzeźba jelenia, umieszczona na kamiennym cokole.

Nieco głębiej w resztkach puszczy, w pewnej odległości od ruin kolejnej leśniczówki, funkcjonującej przed drugą wojną światową opodal Poświętnego, ktoś zadał sobie wiele trudu, by przewrócić inny pamiątkowy głaz.

Widnieje na nim z trudem dzisiaj rozpoznawalny tekst. Inskrypcja ta informuje, iż 11 września 1886 roku został tam zastrzelony przez hrabiego Otto Carla Constantina zu Solms-Sonnenwald także ostatni jeleń i tego arystokraty. Sam utytułowany myśliwy dokonał bowiem żywota zaledwie półtora miesiąca później, tak przynajmniej wynika z podanych na głazie dat jego przyjścia na świat i zgonu – żył według nich od 14 czerwca 1845 roku do śmierci 27 października 1886 roku.

Tą zbieżność śmierci strzelonych jeleni, które niejako „pociągnęły” za sobą swoich zabójców, dziś, w dwudziestym pierwszym wieku, w chłodnym, racjonalnym i bardzo odległym od wszelkich nienaukowych emocji świecie niewielu zechce wiązać z sobą. Warto więc może przypomnieć, iż swego czasu w czasie budowy jakiejś ważnej dla współczesnej gospodarki człowieka trasy, mającą przecinać kanadyjską puszczę, indiański wódz plemienia, będącego niegdyś gospodarzem tych lasów z goryczą powiedział – jeleń ma takie samo prawo żyć, jak człowiek…

Filozofia ta – wbrew nachalnemu, werbalnemu zgiełkowi, czynionemu dzisiaj zwłaszcza przez polityków i celebrytów wszelkiej maści, „gorliwie ratujących” ginące każdego dnia środowisko naturalne, podstawowy warunek życia nie tylko człowieka - jest w istocie obca większości ludzkości. Wydaje się, że w swojej masie hołdujemy jedynej wygodnej zasadzie – po nas choćby potop…


Zdzisław Abramowicz



otowolow.pl © 2007 - 2022 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl